Ułatwienia dostępu

Mistrzowskie prezentacje studenckie, czyli jak przykuć uwagę audytorium

Publiczne prezentacje stanowią nieodłączny element uniwersyteckiej rzeczywistości. Począwszy od zwięzłych wystąpień umożliwiających zaliczenie przedmiotu, poprzez udział w seminariach i prezentowanie projektów badawczych, aż po obronę pracy dyplomowej czy prelekcje na sympozjach naukowych. Pewna grupa studentów postrzega takie okazje jako naturalną formę wymiany myśli, jednak dla wielu z nas to jedno z najbardziej paraliżujących przeżyć. Zgodnie z ustaleniami badaczy, którzy opublikowali artykuł Psychological Interventions for the Fear of Public Speaking: A Meta-Analysis, strach przed publicznym zabieraniem głosu należy do najpowszechniej zgłaszanych niepokojów. Dotyka ona potencjalnie nawet jednej trzeciej ogółu ludności. Taki stan rzutuje on negatywnie na sferę zawodową, aktywność na uczelni oraz relacje międzyludzkie. W efekcie osoby dotknięte tą obawą zaczynają stronić od wszelkich okoliczności, które wymagają publicznego przedstawienia swoich racji. Źródła tej trwogi nierzadko tkwią w mylnych wyobrażeniach o istocie publicznego zabierania głosu. Szczególnie powszechne jest przeświadczenie, jakoby była to domena ludzi obdarzonych szczególnym talentem. W rzeczywistości udana prezentacja stanowi rezultat splotu trzech elementów – włożonego wysiłku, zdobytej praktyki oraz gruntownego opracowania tematu. Co zatem zrobić, aby publiczność autentycznie wsłuchała się w to, co mamy do powiedzenia?

Przygotowanie, przygotowanie, przygotowanie

Jeżeli zamierzamy skutecznie zredukować tremę, która towarzyszy publicznym przemowom, musimy się do nich rzetelnie przyłożyć. Zazwyczaj największy lęk wywołuje w nas to, czego nie znamy. Z tego właśnie powodu opłaca się poświęcić odpowiednio dużo czasu, aby przeanalizować audytorium, dogłębnie przyswoić materiał i rozpoznać specyfikę samego wystąpienia. Znacznie prościej będzie nam zapanować nad emocjami, gdy już staniemy przed publicznością.

Jak pojąć sens… własnej prezentacji

Powinniśmy najpierw dogłębnie rozpoznać zadanie, które przed nami stoi. Odmiennie podejdziemy do przygotowań związanych z krótkim wystąpieniem wymaganym do zaliczenia, a zupełnie inaczej do prelekcji na forum konferencyjnym czy poprowadzenia seminarium dla innych studentów. Te odrębne scenariusze wymuszają zdefiniowanie odmiennych celów, zastosowanie innego tonu oraz dobór specyficznych metod komunikacji.

Należy więc postawić sobie kilka wstępnych pytań. Pomogą one nakreślić właściwy azymut dla naszej prezentacji:

  • Jaki komunikat zamierzam sformułować? Która myśl przewodnia ma utrwalić się w pamięci odbiorców po moim wystąpieniu?
  • Kto znajdzie się na widowni? Jak scharakteryzować słuchaczy, jakie są ich oczekiwania i z jaką postawą zjawiają się na spotkaniu?
  • Jaka intencja przyświeca mojej prezentacji? Czy zamierzam wyłącznie informować, czy też perswadować, a może skłonić audytorium do określonych działań?

Reakcje na te dylematy wyznaczają konstruktywny kierunek dalszych działań – pozwalają one uporządkować materiał, dopasować adekwatny rejestr językowy i opracować logiczny szkielet całego wystąpienia.

Poznaj temat i wybierz narrację

Poczucie swobody podczas publicznego wystąpienia wykuwa się wraz z dogłębnie poznawanym  tematem i poczuciem, że zaczynamy się w nim poruszać z pełną swobodą. Kiedy posiadamy rzetelną wiedzę o tym, co referujemy, nawet nieoczekiwane pytanie od słuchacza nie wytrąci nas z obranej ścieżki. Należy zarezerwować sobie odpowiedni margines czasowy, aby spokojnie zgłębić materię, przestudiować dostępne materiały i uporządkować własne przemyślenia.

Dopiero wówczas, gdy opanujemy merytorykę, możemy skonstruować opowieść, która przeprowadzi odbiorców przez nasz tok rozumowania. Najprostszy, a równocześnie najbardziej efektywny, szkielet wystąpienia bazuje na klasycznej, trójdzielnej kompozycji: wprowadzeniu, rozwinięciu tematu i podsumowaniu. Sam początek musi przyciągnąć uwagę i uzmysłowić odbiorcom korzyści płynące z wysłuchania nas. W części centralnej rozbudowujemy poszczególne, powiązane ze sobą, wątki – prezentujemy argumentację, fakty czy przykłady. Finał z kolei stwarza okazję, aby pozostawić audytorium z konkretną refleksją, intrygującym pytaniem albo impulsem do podjęcia określonych działań. Kiedy podejdziemy do prezentacji niczym do snucia historii, zauważalnie prościej podtrzymujemy zainteresowanie słuchaczy. Sam przekaz nabiera natomiast spójności i mocniej zapada w pamięć.

Jak Cię widzą…

Gdy szykujesz się do wystąpienia, nie wystarczy opracować treść i poćwiczyć oratorskie chwyty. Całościowy odbiór przez audytorium zależy również od naszej aparycji oraz od samego sposobu, w jaki wkraczamy na scenę. Ubiór i ogólna prezencja wysyłają sygnały niewerbalne. Strój powinien harmonizować z charakterem spotkania i dodawać animuszu, zanim jeszcze zdążymy się przywitać.

Strój, podobnie jak słowa, musi współgrać z okolicznościami i oczywiście z nami samymi. Obrona pracy dyplomowej czy naukowe sympozjum to sytuacje, w których najlepiej wyglądają klasyczna koszula, dobrze skrojone spodnie lub sukienka uzupełniona o stonowane akcesoria. Kiedy okoliczności są mniej formalne, przykładowo podczas warsztatów albo prezentacji w studenckim gronie, możemy pozwolić sobie na więcej swobody – chociażby zakładając codzienne sneakersy. Również dodatki potrafią zakomunikować więcej, niż się spodziewamy. Zamiast wchodzić obładowanym notatkami i rzeczami osobistymi, znacznie profesjonalniej wyglądać z aktówką lub torebką damską. Zorganizowanie w dłoniach często sugeruje wewnętrzne uporządkowanie – a taki sygnał zawsze działa na korzyść.

Najważniejsze pozostaje, żebyśmy w wybranym stroju czuli się po prostu swobodnie i autentycznie. Niewygodne obuwie, zbyt opięta marynarka czy drażniący skórę materiał potrafią skutecznie wytrącić z rytmu i spotęgować zdenerwowanie. Słuchacze dostrzegą dyskomfort w mowie ciała, usłyszą go w tonie głosu i odczytają z drobnych gestów, które zdradzają spięcie.

Jak operować prezentacją i zapiskami, aby przyniosły pożytek?

Sięganie po wsparcie wizualne albo osobiste zapiski nie jest niczym złym. Wprost przeciwnie – materiały te, gdy stosuje się je umiejętnie, mogą nadać komunikatowi większą siłę, pomagają zdyscyplinować wywód i wspierają prelegenta w utrzymaniu odpowiedniego tempa wypowiedzi. Komplikacje następują w momencie, kiedy pomoce te w praktyce przejmują rolę prowadzącego. Prezentacje przeładowane treścią, zamieniające się w skrypt gotowy do odczytania, wytracają impet wystąpienia i rozpraszają publiczność. Odbiorcy przyswajają tekst pisany sprawniej niż mowę. Zatem konfrontacja z gęstą kolumną tekstu na ekranie natychmiast odciąga ich od słuchania na rzecz lektury. Prawidłowo przygotowany slajd ma za zadanie wzmacniać komunikat – parę haseł, konkretne dane, diagram albo sugestywny obrazek w zupełności wystarczą.

Analogiczna sytuacja dotyczy zapisków. Rzecz jasna pozwalają zebrać myśli i redukują napięcie. Należy jednak zachować czujność, żeby nie przeistoczyły się w barierę oddzielającą nas od słuchaczy. Kiedy mówca koncentruje się na odczytywaniu tekstu, traci kontakt wzrokowy z audytorium. Bezpośrednią konsekwencją jest utrata uwagi i zaangażowania odbiorców. Najlepsze rozwiązanie to przygotowanie zapisków w postaci zwięzłych wypunktowań, naniesionych wyraźnym, powiększonym drukiem, które zajmą nie więcej niż połowę arkusza formatu A4. Wraz z upływem czasu i nabywaniem praktyki, kartka okaże się zbędna – poczucie pewności siebie wypłynie z gruntownego opanowania materii i polegania na własnym przekazie.

Jak porwać (i zatrzymać) audytorium?

Erudycja i dopieszczone slajdy nie gwarantują, że widownia zechce nas słuchać. Wystąpienie nabiera rumieńców dopiero w chwili uchwycenia porozumienia z audytorium – a na to mamy zaledwie… kilkadziesiąt sekund. Inauguracja musi sprowokować ciekawość i zbudować pomost między mówcą a odbiorcami. Sprawdza się pytanie, które lokuje słuchaczy w centrum tematu, zwięzła anegdota z prywatnych doświadczeń lub zaskakujący fakt, wprowadzający do omawianej problematyki. Czasem jedno zdanie decyduje o tym, że publiczność pragnie dowiedzieć się więcej. Forma otwarcia musi jednak pozostawać spójna z charakterem wydarzenia – inaczej zabrzmi ona na naukowej konferencji, a odmiennie podczas spotkania ze studentami.

Na utrzymanie uwagi słuchaczy przez cały czas prelekcji pracuje kilka czynników wymienionych poniżej.

  • Przystępny i prosty język – nawet najbardziej zawiłe treści można zaprezentować w sposób zrozumiały. Podczas wystąpień łatwo poddać się tak zwanej klątwie wiedzy, czyli zapomnieć, że odbiorcy mogą nie znać pojęć, stanowiących dla nas oczywistość. Dlatego rozsądniej jest upraszczać, tłumaczyć i posługiwać się przykładami.
  • Kontakt wzrokowy – to najbardziej bezpośrednia metoda nawiązania relacji z publicznością. Krótkie spojrzenia posyłane w różne części sali dają słuchaczom odczuć, że są zauważeni i włączeni w dialog.
  • Operowanie głosem i gestami – głos ma moc przykuwania uwagi. Zmiana tempa, celowa pauza czy modulacja tonu pozwalają podkreślić znaczenie słów, a naturalna gestykulacja przydaje prezentacji energii oraz autentyczności.
  • Sposób poruszania się – ruch w przestrzeni potrafi wzmacniać przekaz. Krok naprzód przy ważnej konkluzji lub krótkie zatrzymanie, które akcentuje myśl, pomagają zachować rytm i koherencję całego wystąpienia.

Etykieta prelekcji

Nie wszystkie okoliczności sprzyjają luźnej narracji lub otwarciu wystąpienia anegdotą. Konfrontacja z promotorem podczas obrony dyplomu, prezentowanie analiz przed gremium egzaminacyjnym albo prelekcja na uznanym sympozjum naukowym narzucają znacznie surowsze rygory formalne. Wiele z tych sytuacji obliguje prelegenta do zwięzłej autoprezentacji, jasnego sprecyzowania tematyki oraz wskazania zamierzeń przemówienia. W podobnych chwilach absolutny priorytet zyskują dokładność sformułowań, opanowanie i komunikatywna przejrzystość. Dobrze jest oprzeć wstęp na twardych konkretach – danych, ustaleniach badawczych bądź zweryfikowanych faktach. Taki prolog momentalnie nadaje całej wypowiedzi zawodowego charakteru i skutecznie wspiera budowanie powagi mówcy.

Audytorium skupia się nie na emocjonalności czy zamaszystych gestach, lecz na stabilności głosu, przemyślanym porządku prezentacji oraz spójnym, logicznym toku argumentacji. Dowcip należy odłożyć na inną sposobność – znacznie efektywniej oddziałuje merytoryczne podejście, klarowność myśli oraz manifestowana w mowie niewzruszona pewność. Oficjalny charakter wypowiedzi nie jest jednak równoznaczny z lodowatym dystansem. Utrzymanie pogodnej mimiki oraz naturalnego uśmiechu procentuje. Takie zachowanie sygnalizuje otwartość, przydaje wiarygodności i sprzyja kreowaniu życzliwej aury, nawet w mocno sformalizowanych ramach.

Kiedy zjada nas trema

O ile delikatne podenerwowanie potrafi stymulować, o tyle jego nadmiar zwyczajnie krępuje i utrudnia swobodne przemawianie. W takich momentach istnieją skuteczne, nieskomplikowane metody na odzyskanie kontroli nad sobą w samym środku prezentacji. Już parę głębokich haustów powietrza z użyciem przepony obniża puls i wycisza organizm. Ulgę przynosi również, gdy intencjonalnie rozluźnimy spięte partie mięśni – szczególnie okolice szczęki oraz barki.

Korzystnie jest przenieść całą uwagę na merytorykę oraz na słuchaczy. Następuje wtedy subtelna, lecz doniosła mentalna wolta – przestajemy myśleć „jestem oceniany”, a zaczynamy „jestem tu dla audytorium”, pragnąc przekazać mu konkretną wiedzę i podzielić się doświadczeniami.

Z analiz, które objęły studentów Uniwersytetu Jagiellońskiego, wynika jasny wniosek: im potężniejsze napięcie nerwowe, tym trudniej utrzymać skupienie na samej treści. Z tego powodu tak istotne jest, aby świadomie kierować swoją uwagą i trzymać się istoty sprawy. Pomocne okazuje się również, gdy zawczasu opracujemy „plan B”, przydatny w razie kłopotów ze sprzętem albo gdy padnie podchwytliwe pytanie.

Jeżeli jednak, pomimo starań, nastąpi jakaś wpadka, nie trzeba wpadać w panikę – niewielkie pomyłki zdarzają się „nawet najlepszym” podczas licznych wystąpień. Audytorium zdecydowanie wyżej stawia na naturalność i zaangażowanie niż na wyuczone, bezbłędne formuły. Kiedy opanowani będziemy kontynuować dalej wątek, zawsze wywrzemy lepsze wrażenie, niż gdy zareagujemy nerwowo.

Prezentacja, czyli rozmowa

Każde publiczne wystąpienie, niezależnie od wymaganego stopnia formalności, pozostaje na podstawowym poziomie spotkaniem z innymi ludźmi – przybiera postać dialogu, nawet jeśli specyficznie jednostronnego. Audytorium nie wyczekuje bezbłędnej maszyny, ale człowieka, który brzmi wiarygodnie, zachowuje się naturalnie i pozostaje świadomie obecny „tu i teraz”. Drobne pomyłki, chwila refleksji czy przejęzyczenie nie niweczą wartości prezentacji, pod warunkiem, że mówca utrzyma spokój i zdoła powrócić do urwanego wątku myślowego.

W końcu nadchodzi moment, gdy sam akt przemawiania do ludzi przekształca się w metodę transferu wiedzy, inspirowania słuchaczy oraz budowania własnego autorytetu. Jest to jedna z tych kompetencji, które przynoszą zyski na wszystkich szczeblach zawodowej ścieżki.

Źródła: